Wszędzie dobrze, ale w domu...

Poland

Jedziemy przez Polskę już parę dni i nasze przekorne umysły zaczęły nam podpowiadać, że tyle jeżdżenie po polskich drogach bez mandatu to rzecz niewiarygodna. Ale na szczęście dziś - przed chwilą - nasza niepewność dobiegła końca.

Taka sytuacja:

Wjeżdżamy do Kępna drogą lokalną. Po prawej chodnik z kostki brukowej, po lewej ciąg pieszo-rowerowy z gatunku nazywanego przez nas pieszczotliwie "rollercoasterem" z powodu jakości nawierzchni oraz niezliczonych wjazdów na posesje. Po chwili oczywiście ciąg się urywa, a my zostajemy zatrzymani przez nieoznakowany patrol. Stróże prawa są nieustępliwi - nie skorzystaliśmy z drogi rowerowej, co wymusza na nas art 33 Kodeksu Drogowego. Pal licho, że to wcale nie była droga rowerowa, pal licho, że nie z tej strony jezdni, w końcu nieważne że korzystając z takich 'ułatwiaczy' nie dojechalibyśmy nawet do kieleckiego, a co dopiero do Nowej Zelandii.

Pojawiły się oczywiście argumenty typu: "A czy ja mam prawo jechać samochodem po drodze rowerowej?" i tym podobne.

Niby się tego spodziewaliśmy, ale niesmak pozostanie.

Ps. Główne zdjęcie nie opisuje zaistniałej sytuacji. Pochodzi znad Gardy we Włoszech. Jak widać nie tylko w Polsce roi się od absurdów rowerowych. Uff!

Dla dociekliwych: link do miejsca zdarzenia.

Comment ()
Posts list Home