Introduction to the world of enduro

Poland

Żyjąc w mieście nie zaniedbujemy roweru!

Poza codziennymi dojazdami do pracy / na zajęcia w tym roku zaczęliśmy swoją przygodę z górami i elektrykiem. A w zasadzie to jest to mój debiut. Do tej pory góry stanowiły nie lada wyzwanie dla nas obojga - Piotr planował jak najłatwiejsze trasy, które miały ok 20km, bo ja więcej przejechać nie byłam w stanie, ja zaś starałam się dorównać mu kondycją i siłą co zwykle kończyło się fiaskiem. On nie męczył się tak bardzo jak by chciał, ja wracałam półżywa nie mając siły na kolejny dzień jazdy.

Było super, ale okazało się, że może być jeszcze lepiej :) Na dzień dziecka dostałam w prezencie rower elektryczny. Przyznam, że miałam dużo obaw co do racjonalności tego zakupu. Bo co jak ten rower będzie sam jechał i ja wcale się nie zmęczę? A jak Piotrek nie będzie mógł nadążyć teraz za mną? Ten rower taki ciężki, jak będę go nosić do piwnicy? Czasem sama siebie zadziwiam jak bardzo można zamartwiać się na zapas :/  bo to kolejny prezent, który okazał się strzałem w dziesiątkę!

Gdybym chciała, zostawiłabym Piotra daleko w tyle korzystając z mocy mojego "czołgu". Po schodach do piwnicy znosić go nie muszę, bo opony ma tak grube, że łatwo można go sprowadzić i nic mu nie jest. A po prawie 1000km spędzonych już w nowym siodle wiem już co robić, aby przyjechać z wycieczki zmęczona do granic możliwości ale z energią wstać następnego dnia.

Nasz inauguracyjny wyjazd zaplanowaliśmy w rejonach masywu Śnieżnika w Kotlinie Kłodzkiej. Tam też narodziła się we mnie nowa pasja do gór widzianych z roweru :)

Comment ()
Posts list Home