Listy z podróży

Upał upał upał

Czarnogóra

20.05.2015 Mało się ostatnio zatrzymywaliśmy na dłużej. Zrobiło się też paskudnie gorąco. Codziennie więc zdycham od 11:00 do co najmniej 17:00. Raz ruszyliśmy ok 15 czy 16 w dalszą drogę, to zrobiło mi się tak niedobrze, że nie byłam w stanie jechać. Jest chyba ok 28C w cieniu. Ale nasze rowery pokazują ponad 40C przez cały boży dzień, póki nie zajdzie słońce i nie zrobi się 30C. Wczoraj szukaliśmy noclegu już po nocy. A wszystko dlatego, że mieliśmy nadzieję na kemping. W Zadarze (najbardziej turystyczne miasto) rozbicie namiotu kosztowało 20 euro, przez co nocowaliśmy na dziko 5km przed miastem, bo ponad 100zl za namiot na kempingu to przesada. Uznaliśmy, że 40km dalej, na zadupiu w mini miasteczku kempingi będą już w normalnych cenach. Przecież wciąż nie ma jeszcze sezonu. I co? 22 euro za namiot! Bez sensu, w tej cenie mamy normalne apartamenty 50m kw z widokiem na port. Tak więc jeździ się ciężko. Nie ma takich gór jak na Słowenii ale wiatr gwiździ niemiłosiernie aż przewraca rowery. Do tego jest tu mega kamieniście, a powietrze jest lepkie od soli. I jest coś jeszcze - żółwie! Żółwie łażą po łąkach i chowają się w krzakach. Zgodzisz się,  że to trochę niepoważne z ich stony? Tak po prostu wychodzić na drogę,  po czym z niej w żółwim tempie uciekać!

02.06.2015 Wjechaliśmy już do Czarnogóry. Połączenia zrobimy się okropnie drogie, choć na szczęście w sklepach troszkę jest taniej mimo euro. Ale cały czas tak samo gorąco. Dziś miałam jakiś zjazd słoneczny, bo o 10 rano zrobiło mi się okropnie słabo i musieliśmy się zatrzymać na troszkę. Na szczęście o tej godzinie był jeszcze cień gdzieniegdzie na drodze. Termometry rowerowe wskazały nieubłagane 37C. Traktuję to jako temp. odczuwalną i jedyną, bo cienia tu jak na lekarstwo. Ale nie uwierzycie! Spaliśmy dzisiaj na świeżo skoszonej, MIĘKKIEJ łące z trawą i konikami polnymi. A obok były strumienie i żaby! I można było na boso chodzić i nie kaleczyć się. W ciągu jednego dnia klimat się zmienił nie do poznania. Jest dużo zielonych drzew, jest trawa i kwiaty. Tak zupełnie normalnie, bez kolców i ości. I więcej palem jest :) Dziś jedziemy przy Boce Kotorskiej. Zatrzymamy się być może w miejscowości Perast. Zobaczymy, co znajdziemy.

02.06.2015 Mam nadzieję, że będzie chłodniej. Tu jest problem taki, że nawet nie da się schłodzić w morzu, bo potem się ocieram od soli. To bardzo nieprzyjemne. Nie mogę się doczekać już słodkiej wody. A po górach dużo jeździć nie będziemy. Na największym dotąd podjeździe 0-400m n.p.m. tak marudziłam Piotrowi, że teraz kombinuje jak może żeby omijać góry i podjazdy. Właśnie zdecydowaliśmy, że nie objeżdżamy Boki Kotorskiej dookoła tylko bierzemy dziś prom przy przewężeniu i jedziemy gdzieś w okolice Kotoru. Tak to jest jak się ma chwilę wolnego - od razu plany się zmieniają :)

03.06.2015 Wyjeżdżając z Dubrownika zatrzymaliśmy się na plaży. Było całkiem chłodno jak na tutejsze warunki, a siedzieliśmy w wodzie przez godzinę prawie. Teraz znów uciekamy przed upałem. Jesteśmy w Kotorze. Kolejne miasteczko UNESCO. Nie ma gdzie się schować. Na murach wokoło można gotować wodę. Termometr (tym razem zostawiliśmy je w cieniu!) pokazuje 30C. Żadnych klimatyzowanych knajp. Spędzimy tu kilka godzin pewnie, bo przed 18 nie da się ruszyć. I znów będziemy szukać noclegu po nocy. Jest masakra!

05.06.2015 U nas wszystko fajnie. Niestety upalna pogoda nie pozwala nam dużo jechać, więc przemieszczamy się bardzo powoli. Na szczęście znajdujemy bardzo przyjemne miejsca i ludzie też są coraz sympatyczniejsi. Jutro odbijamy wgłąb lądu. Bardzo liczę na to, że będzie tam chłodniej. Chociaż wcale nie musi. Z oka zeszła mi tydzień temu po raz 3 skóra i już przestało mieć inny kolor i piec co chwilę. Z nogą jest różnie. Niestety jak tylko przestaję ćwiczyć, to ona przestaje mnie trzymać. Na rowerze jest dobrze, ale ciężko mi się chodzi. Przy schodzeniu ze schodów mam taki moment, kiedy na końcu zgięcia ucieka. I z tym nie mogę nic zrobić. Po prostu nie trzyma. Tak to nie boli, tylko czuję ją cały czas. Bardzo to irytujące. I też to, że nie mogę na niej usiąść, uklęknąć, ani zgiąć do końca. Na szczęście nie jest to aż taki problem. Większym są upały.

06.06.2015 Wczoraj o godzinie 22 było 26C. Nie chcecie wiedzieć ile jest za dnia. Dziś wstaliśmy o 5 rano i już od prawie 2h jedziemy. Jesteśmy w miasteczku Bar. Na kawie ;) ale uciekamy właśnie do Szkodry. Mamy ostry podjazd na 200m przed sobą i chcemy go zrobić nim się udusimy. Za nim już granica z Albanią. Nocujemy dziś u kogoś z WarmShowers. To coś jak Couchsurfing, tylko stricte rowerowe :)

Skomentuj ()
Wszystkie wpisy Strona główna