Ładuję galerię zdjęć

Tajemnicze góry Bułgarii

Bułgaria

Zapragnęliśmy jechać coraz wyżej, bardziej dziko i jak najdalej od uczęszczanych turystycznych szlaków. Albania i Kosowo utwierdziły nas w przekonaniu, że rower najlepiej sprawdza się właśnie w takich warunkach, a Macedonia dała nam przedsmak tego, co nas może czekać dalej.

Po przekroczeniu górskiej granicy ukazał się nam piękny widok na przedgórze pasma Pirin.

Przyroda również zachwycała - w górach wiosna, o której zdążyliśmy już zapomnieć, ciągle trwała w pełnym rozkwicie.

Szybko przekonaliśmy się, że sport jest tu bardo ważny - trenuje każdy i bez wytchnienia.

Nam udało się za to zażyć klasycznego obozowania na dziko - niższe temperatury w nocy oraz dostępność drewna na opał wreszcie pozwoliły nacieszyć się ogniskiem.

Trudniejsze przełęcze pokonywaliśmy z legalnym dopingiem. Najczęściej pomagali nam przyjaźni kierowcy małych ciężarówek jadący akurat na pusto pod górkę. Nasze kolana pozostają im wdzięczne po dziś dzień. Tu - dla odmiany - górna stacja wąskotorowej kolejki, która akurat znalazła się na naszym szlaku pod górę.

Po drodze nie brakło ludzi zainteresowanych niezwykłą w tych rejonach parą rowerowych obieżyświatów. Coraz częściej byliśmy traktowani w wyjątkowy sposób - ludzie chętnie robili sobie z nami zdjęcia, zagadywali, dzielili się spontanicznie swoimi historiami.

Nawet lokalne ćwierkadła przypatrywały się z ciekawością.

Miasteczka po drodze zwykle były dość zadbane i schludne. Wyjątkiem były cygańskie osady - znak, że coraz bliżej było nam do Rumunii. Na szczęście było ich na tyle niewiele, że stanowiły raczej atrakcję turystyczną niż problem czy zagrożenie.

Bułgarskie miasta i wsie są dosłownie oblepione nekrologami - wywiesza się je na każdym słupie, ścianie i bramie i wyglada na to, że - prawdopodobnie przez szacunek dla zmarłych - nie zrywa, lecz pozostawia na wieczność.

Alternatywne środki transportu są ciągle bardzo popularne na wsi.

Droga wiodła nas przez zielone łąki wspinając się raz po raz na kolejne wzgórze, które kryło a to malowniczą wieś, a to gęsty jodłowy las, a to piękne górskie jezioro.

Nic dziwnego, że bardzo często nachodziła nas ochota, by po prostu pobyć w jakimś miejscu i nacieszyć się widokami.

Widok na jezioro Batak.

Widok na jezioro Batak.

A to już serce dzikich Rodopów - tejemnicze jezioro Sziroka Polyana.

A to już serce dzikich Rodopów - tejemnicze jezioro Sziroka Polyana.

Tamtej nocy byliśmy strzeżeni przez przyjaznego psa pasterskiego. W podziękowaniu zostawiliśmy mu śniadanie.

W dole - jezioro i miasteczko Dospat.

Wioska Jagodina malowniczo otulona górskim zboczem.

Tu i ówdzie obok kościółka można dostrzec meczecik - świadectwo wielokulturowości.

Ten kierowca niestesty nie miał miejsca, aby nas podwieźć. A auto- lub też konio-stopa potrzebowaliśmy bardzo mocno - przed nami wyrósł podjazd o różnicy wzniesień ponad 1km!

Po 2h bezskutecznego łapania okazji (z rowerami to naprawdę sztuka!), poddaliśmy się, rozbiliśmy obóz i następnego dnia pojechaliśmy do miasteczka szukając innej okazji. Na szczęści się udało! Na przełęczy powitał nas ziąb (pierwszy raz podczas całej naszej wyprawy!) i deszczowa pogoda.

Zjazd przerywany był raz po raz ulewami. Na szczęscie niecodzienne widoki wynagradzały niedogodności.

Zamiast menu w wejściu do kafejki - kolejna porcja nekrologów.

W mniejszych miasteczkach czas zatrzymał się kilkadziesiąt lat temu.

Innym razem można napotkaliśmy pieknie zachowane (odrestaurowane?) turystyczne wioseczki.

Nawet automaty z kawą pięknię wtapiają się tu w okolicę:)

Przejazd przez Bułgarię zajął nam znacznie dłużej, niż zakładaliśmy. Była to droga dosyć trudna, ale nie było w nas pośpiechu. Cieszyliśmy się dziką przyrodą i widokami. Poznawaliśmy po drodze ciekawych ludzi, z którymi, mamy nadzieję, zdoła się nam zachować kontakt również po naszej podróży.

Kraj ten zapamiętamy jako najbardziej podobny do Polski - przyroda, klimat i ludzie bardzo przypominali nam nasze rodzinne strony (i - co miłe - ich najpiękniejsze fragmenty). Warto było podjąć wysiłek i odwiedzić tę dziką krainę nieskażoną jeszcze masową turystyką.

Skomentuj ()
Wszystkie wpisy Strona główna