Listy z podróży

Oko wczoraj i dziś

Słowenia

Żeby bardzo Was nie straszyć, wysyłam zdjęcia gojącego się już oka. Choć nie wiem, czy można mówić o gojeniu, kiedy ten jad dopiero wydostaje się na zewnątrz.

Rano było już tylko troszkę opuchnięte, za to pojawił się jakby biały pryszcz na górnej powiece, gdzie najbardziej mnie bolało i spuchło. Potem opuchlizna przeszła na dół i tam pojawiły się kolejne pryszczyki. Teraz jest już całkiem nieźle, choć piecze jak diabli. Ale od doby już cokolwiek widzę! I widzenie to się poprawia :) nie służy mi wiatr, ani robaczki uderzające w czasie jazdy, ale okularów nie da się tu dostać. Słońce też mi nie służy ;) jeżu! Czy wczoraj było mi aż tak niedobrze, że nie czułam, jakie to bolesne?! Chyba nie miałam siły czuć, bo od tego oka bolała mnie cała lewa strona twarzy wraz z głową. Dziś tylko jakbym wtarła w nie jakiś krem, a potem dookoła przejechała ostrą szczotką. I jeszcze spaliła na słońcu, ale to właśnie robię nie mogąc dotknąć twarzy, a już na pewno nałożyć wokoło kremu.

Dzień kolejny: Dzisiaj umyłam je ze wszystkich specyfików i maści. Obrzęk zszedł. To, co zostało na oku, to resztki rozmiękczonej skóry, która do końca nie zeszła.

Skomentuj ()
Wszystkie wpisy Strona główna