O Turkach słów kilka

Turcja

Turcy lubią trąbić
Ludzie trąbią przy każdej okazji wyrażając przy tym przeróżne emocje. Przeważnie bardzo pozytywne. Przeciętny Europejczyk może nabawić się problemów sercowych, gdy mijające go pojazdy wydają przeraźliwy dźwięk DOKŁADNIE w momencie, gdy znajdują się pół metra od ucha. Ale my przecież mieliśmy świetny trening na Bałkanach! Zaprawieni w boju zaczęliśmy nawet doceniać miły gest i uśmiechać się na dźwięk klaksonu. Człowiek potrafi przyzwyczaić się do wszystkiego…

Choć wielu kierowców zwyczajnie nie potrafi jeździć
Skoro jesteśmy przy temacie motoryzacji, nie sposób nie wspomnieć o dużo poważniejszym problemie. Turcy jeżdżą generalnie bardzo źle. Fatalnie! Przed nieostrożnymi kierowcami ostrzegano nas już wcześniej nie raz, ale zawsze, czy to w Albanii, czy w Kosowie, byliśmy miło zaskoczeni kulturą na drogach i szacunkiem, z jakim traktuje się rowerzystów. Tu niestety tego szacunku brakuje. Dobrze, gdy droga jest na tyle szeroka, że mieści i samochody i jednoślady. Gdy jednak tego miejsca zaczyna brakować, szybko stajemy się nieproszeni na jezdni. Doświadczyliśmy wręcz niejednokrotnie zamachów na swoje życie – bo  jak inaczej nazwać akcje, gdy samochód nie mając miejsca na wyprzedzanie, nie zwalnia, lecz spycha nas z drogi trąbieniem? Doszło do tego, że na niektórych drogach zaczęliśmy składać lusterka wyprzedzającym nas autom. Wstyd panowie kierowcy!

Ludzie są przyjaźni i otwarci
Gdy drogowy kurz nieco opadnie, rzeczywistość staje się dużo przyjemniejsza. Wszędzie doświadczamy przemiłych gestów – tu ktoś obdaruje nas arbuzem, tam herbatą, wszyscy uśmiechają się na nasz widok, machają przyjaźnie, niektórzy wykrzykują pozdrowienia (odnieśliśmy wrażenie, że „welcome to Turkey” może być jedynym znanym przez nich zwrotem po angielsku). Ilość pozytywnych emocji płynących w naszym kierunku jest tak duża, że czujemy się tu naprawdę komfortowo.

Ale też bardzo dumni
Turcy lubią być chwaleni. Spójrz na mój telefon, samochód, motocykl. Jest świetny, zamontowałem w nim nowy ekstra wydech. Ale w domu mam jeszcze lepszy! BMW, znasz to? Pokażę ci zdjęcie. Lans ścieli się gęsto. Wszyscy (a w szczególności mężczyźni) bardzo dbają o swój „imidż”. Wygląd to podstawa – włosy na żel, lśniący lakier na aucie. Ale duma wychodzi poza ramy spraw doczesnych i przyziemnych. Na każdym kroku czujemy, że bardzo ważne są dla nich narodowość i religia. W rozmowach Turcja zawsze jest „bardzo pięknym krajem” (należy chwalić!) a religia… jest po prostu wszechobecna. Każdy, kto odwiedził muzułmański kraj – wie, o co chodzi. W Turcji sprawa ma się o tyle ciekawie, że jest to państwo aspirujące do miana bardzo nowoczesnego i postępowego. Ludzie żyją więc w swoistym rozkroku pomiędzy sztywnymi regułami Islamu, a zachodnim stylem życia.

I rodzinni
Można wręcz napisać: uzależnieni od rodziny. To, że niezamężne kobiety mieszkają z rodziną – rozumiemy – takie zwyczaje. Ale to, co nas uderzyło, to fakt, że praktycznie każdy wolny mężczyzna pozostaje pod opieką rodziców lub dziadków. I nie mówimy tu o nastolatkach. 20, 30 i starsi faceci, często pracujący – wszyscy na garnuszku u rodziców. Nawet gdyby ktoś chciał się wyrwać, zwyczaje nie pozwolą. Razem mieszkają, razem wyjeżdżają na wakacje (nigdy za granicę). Młodość przeciąga się tu w czasie, wraz z młodością idzie w parze pewna niedojrzałość i niesamodzielność. Jesteśmy tu zbyt krótko, by w pełni rozgryźć, czy jest to kwestia kulturowa, czy może finansowa. Jeśli ktoś wie więcej – napiszcie do nas – chętnie posłuchamy!

Są pracowici i zaradni
Tutaj zdania mamy podzielone. Na pierwszy rzut oka, gdy przyjechaliśmy tu podczas Ramadanu, w oczy rzuciły się nam rzesze ludzi przesiadujących całymi dniami w knajpkach przy herbacie, lub, w przypadku bardziej religijnych – przy braku herbaty. Z drugiej strony zwiedziliśmy zaledwie malutki skrawek kraju, a nigdzie indziej nie widzieliśmy tylu wielkich fabryk, hut i elektrowni, co na wybrzeżu Morza Marmara. Widać więc, że wielu Turków pracuje ciężko, a państwo robi co może, aby wyciągnąć kraj z deficytu energetycznego i wodnego. Zaradność widać również w rozwiązaniach o mniejszej skali – domowej roboty wozach kempingowych (jak zmieścić 3 żony i 5 dzieci do zwykłego kombi?), czy konstrukcjach sprzedawców lodów i innych smakołyków.

Uwielbiają herbatę
Czaj w Turcji to świętość. Czarna, słodka lub bardzo słodka. Zawsze podawana w maleńkich charakterystycznych szklaneczkach. Czasem w jeszcze mniejszych. Nie sposób zamówić np. dzbanka. Gdy czaj się kończy, dostaniesz po prostu kolejną szklaneczkę (w restauracjach muszą ich mieć miliony!). Mmm… człowiek łatwo przyzwyczaja się do dobrych rzeczy…

I słodycze
Chałwa, baklawa, ryżowe puddingi i przesłodkie ciasteczka. Jeśli ktoś nie jest przekonany do tego typu frykasów – po wizycie w Turcji może zmienić zdanie! Tradycyjne słodycze naprawdę smakują tu wybornie poza cukrem oferując bogactwo smaków. Koniecznie z herbatą!

Kebab to dzieło sztuki
Podobnie jak ze słodyczami, rzecz się ma z całą turecką kuchnią. Kto przywykł do biedy polskich kebabów, będzie oczarowany! Mięso podawane jest na 1001 sposobów. Jest prawdziwe i soczyste. Tutejsze lekko solone jogurty nie mają sobie równych, a przyprawy są subtelne, ale intrygująco orientalne. Jedzenie w Turcji traktowane jest bardzo serio – zarówno przygotowanie, jak i spożycie odbywa się z zachowaniem należytego ceremoniału i nieśpiesznej celebracji. Czy życzą sobie Państwo jeszcze jedną herbatę?

Okazja do świętowania? Zawsze!
Nic dziwnego, że święta w Turcji są zawsze radosne i widowiskowe. Turcy chcą bawić się w gronie rodziny i przyjaciół. I wiedzą jak to robić. Gwarne wieczory podczas Ramadanu (kiedy wreszcie można coś zjeść i wypić), czy weekendowe/wakacyjne pikniki na świeżym powietrzu – wszędzie doświadczaliśmy pełnego luzu (oczywiście w ramach pewnych norm obyczajowych) i bardzo uniwersalnego we wszystkich kulturach zjawiska – dobrej zabawy.

 

Skomentuj ()
Wszystkie wpisy Strona główna