Macedonia

Macedonia

Granica Kosowa z Macedonią przebiega wzdłuż łańcucha górskiego. Po jej przekroczeniu dosłownie uderza w nas gorące i suche powietrze. Temperatura jak w piekarniku okazuje się tu regułą - Skopije jest o kilka stopni gorętsze od okolicznych regionów przez większość lata.

Na wstępie wita nas nasz ulubiony znak - zakaz rowerów. Po chwili konsternacji zauważamy specjalną ścieżkę dla cyklistów wiodącą równolegle do drogi. Brzmi zachęcająco, nieprawdaż? Nic z tych rzeczy. Stan ścieżki zgodnie oceniamy na połączenie skalnego rumowiska i zarośniętego jaru. Zwalone drzewa nie były usuwane tam od lat. O jeździe nie ma mowy - nie pozostaje nam nic innego jak złamać zakaz. Na szczęście droga z gór do stolicy mija bez większych problemów przy przyjemnej średniej powyżej 40km/h. Zraszacze na stacji benzynowej pozwalają przeżyć niemiłosierny upał.

Samo Skopije zapamiętamy jako miasto posągów, pomników i postumentów. I jednego wielkiego remontu.

Urbaniści z umiłowaniem nawiązują do dumnej przeszłości kraju - wszak to właśnie ten naród zrodził Aleksandra zwanego Wielkim. Stąd też mnogość pomników antycznych brodatych postaci na koniach. I lwów. Lwy wszak to symbol potęgi.

Żółwik typu bluetooth.

Nie brak też pomników o nieco innej stylistyce - socjalistyczna gloryfikacja ludzi pracy i Matki Pol.. pardon Macedonki sprawnie sączy 'nowoczesne' idee w tłumie groźnych wojaków.

Matematyka - poziom rozszerzony. Policz pomniki na głównej promenadzie Skopije.

Umiłowanie Macedończyków do symboliki pomnikowej nie kończy się jednak na historii. Tu na przykład: pomnik zakupów przy galerii handlowej.

Czy wspominaliśmy o remontach?

Z ciekawszych wydarzeń - trafiliśmy właśnie na pikietę studentów przed parlamentem. Klimat dobrze znany Warszawiakom.

Po spędzeniu paru gorących dni w stolicy udajemy się w dalszą drogę. Ucieczka od cywilizacji objawia się coraz mniejszymi (i coraz bardziej pustymi) drogami. Cały czas doskwierają nam, tradycyjne tu chyba, wszędobylskie remonty. 

Krajobraz nieubłaganie wypiętrza przed nami coraz wyższe i bliższe góry. Zmierzamy do Bułgarii.

Skomentuj ()
Wszystkie wpisy Strona główna