Bardzo bezpieczni w Kosowie

Kosowo

Wszędzie witały nas albańskie flagi. Południe Kosowa, przez które przyszło nam jechać, to teren zamieszkały prawie wyłącznie przez Albańczyków; wielu z nich niezmiennie śni o 'Wielkiej Albanii'.

Konflikt ciągle wisi tu w powietrzu. Napisy - w obu oficjalnych językach Kosowa, czyli serbskim i albańskim, zamalowuje się tu, aby ukryć znienawidzoną mowę północy. Wszyscy - ale to dosłownie wszyscy - porównują się tu do swych sąsiadów: "tu jest tak dobrze/bezpiecznie/kulturalnie, jak w Albanii".

Zupełnie niesłusznie. Choć statystyki mówią, że jest to najbiedniejszy kraj Europy, w naszym mniemaniu mieszkańcy południowego Kosowa są lata przed swoimi idolami jeśli chodzi o uporządkowanie, estetykę i zwyczaje. Sklepy są zaopatrzone wzorowo, ceny w euro, mimo, że nie zostały wprowadzone na rynkowych warunkach, pomagają w odnalezieniu się miedzy półkami. Wszechobecne stylowe i zadbane knajpki mogłyby z powodzeniem gościć warszawskich hipsterów. Słowem - pełnia Europy. 

Jeśli dorzucić do tego piękny krajobraz - zielone łąki, pasące się owce i krowy (zanotowany fakt - bardzo mało upraw), wyłania się kraj naprawdę podobny do Polski! Po 'afrykańskiej' Albanii prawdziwym zaskoczeniem było dla nas znalezienie się w tak znajomo wyglądającym miejscu.

A propos: tak powstają nasze wpisy:)

I jedynie fakt, że cały czas mieliśmy świadomość bycia obserwowanym przez tajniaków (przemiłych), że często nad naszymi głowami krążyły wojskowe i policyjne helikoptery, po czym zupełnie przypadkowo zatrzymywał nas na przełęczy patrol policji (również przemiły), nie pozwalał nam zapomnieć, że Kosowo zmaga się z wieloma problemami i musi bardzo uważać na swoje świeże państwowe granice. 

Skomentuj ()
Wszystkie wpisy Strona główna